Wycieczka szkolna wszystkim kojarzy się z czasem wolnym od lekcji. Uczniowie bardzo lubią gdy nauczyciel organizuje wycieczkę zwłaszcza w czasie zajęć szkolnych. Każda wycieczka szkolna to też forma nauki. Ktoś mógłby zadać pytanie, dlaczego wybrałam Kraków na wycieczkę szkolną a nie np. Warszawę, przecież to stolica naszej ojczyzny? Powodów jest kilka. Od dziecka darzyłam to miasto wielkim sentymentem, nawet jakiś czas mieszkałam i pracowałam. Kraków to jedno z najstarszych miast Polski. Uznałam, że tu będzie najlepiej poznać w pigułce historię Polski.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy na lotnisku w Stuttgarcie. Lot był spokojny, bez turbulencji, a pilot bardzo ładnie wylądował. Z lotniska w Balicach ruszyliśmy na pociąg. W Galerii Krakowskiej zrobiliśmy sobie pierwsze zakupy. Następnie udaliśmy się w kierunku Rynku. Było już ciemno, a oświetlony Kraków tętnił życiem. Trochę zmęczeni i głodni, ale zachwyceni urokiem miasta, dotarliśmy do Salezjańskiego Centrum na Tynieckiej.
Sobota zaczęła się dla nas bardzo wcześnie. O 6:40 wyruszyliśmy realizować pierwszy punkt naszej wycieczki tj. zwiedzanie obozu zagłady w Oświęcimiu. To była niesamowita lekcja historii. Uczniowie zgłębiali swoją wiedzę zasypując panią przewodnik pytaniami. Następnie ruszyliśmy do Wieliczki. W Wieliczce mieliśmy przerwę na obiad i zakup pamiątek. Kopalnia soli to inny świat. Słuchaliśmy historii kopalni, legend. Chłopcy sprawdzali czy ściany i sufit jest ze soli – było przy tym trochę śmiechu. Niektóre osoby zaczynały odczuwać zmęczenie. Jednak po obiadokolacji szybko zregenerowali siły i ruszyliśmy na krakowski rynek.
Naszą niedzielną przygodę w Krakowie rozpoczęliśmy od sesji zdjęciowej ze smokiem. Chętnie pozował, bo w tym czasie nie ział ogniem. Następnie udaliśmy się zwiedzać Wawel. To była lekcja historii jak w szkole. Pani przewodnik nie tylko opowiadała historię Wawelu, ale też odpytywała. Po obiedzie pojechaliśmy zwiedzać Nową Hutę. Po drodze wstąpiliśmy na kopiec Wandy. Ostatnim punktem było zwiedzanie podziemi rynku. Filmy prezentowane w muzeum przenosiły nas w odległe czasy życia w Krakowie. W tej wirtualnej podróży przenieśliśmy się do miasta w czasie jego rozkwitu i pożaru. Dużym zainteresowaniem cieszyła się waga (oczywiście rekonstrukcja), na której kupcy ważyli swoje towary przed wjazdem do miasta. Na koniec aktywnego dnia wszyscy udali się na ostatnie zakupy i pożegnanie z Krakowem. W poniedziałek po śniadaniu udaliśmy się na lotnisko. Czas wracać do domu.
Po przeszło dwudziestu latach powróciłam do Krakowa z wycieczką szkolną. Są rzeczy, które się nie zmieniły jak np. Jubilat, filharmonia, ale też i się dużo pozmieniało, nie ma już „ Szkieletora” , zmienił się Dworzec Główny.
Mam nadzieję, że Kraków oczarował moich uczniów i będą do niego wracać.
Mariola Jankowska-Zając, wychowawczyni klasy 8

